Młode małżeństwo u ginekologa dowiaduje się, że będą mieli dziecko. Mąż
pyta: - Panie doktorze, a jak z "tymi" sprawami w czasie ciąży -można
czy nie? - W pierwszym trymestrze można bez obaw, normalnie po bożemu, w
drugim trymestrze proponuje na pieska - od tyłu, bo bezpiecznie dla
przyszłej mamusi, a w trzecim trymestrze to tylko i wyłącznie na wilka.
- A jak to jest na wilka? - Leżysz pan koło nory i wyjesz!
 
- Jasiu, zachowujesz się jak prosię! - strofuje mama Jasia za zachowanie przy stole - wiesz, co to prosię? - Tak mamusiu - dziecko maciory.
Leży kobieta w łóżku z kochankiem i nagle słyszy obracanie klucza w drzwiach. Zaczyna się modlić:
- Boże, ratuj mnie. Wiem, że zgrzeszyłam, ale to było ostatni raz. Spraw, by mój mąż nie dostał się teraz do mieszkania.
Bóg zaciął zamek, ale rzecze:
- Uratowałem Cię, ale wiedz jedno. Nigdy w życiu nie zbliżaj się do żadnych zbiorników wodnych bo utoniesz.
Minęło kilka lat, kobieta sumiennie trzymała się zakazu, aż któregoś dnia wygrała na loterii rejs statkiem dookoła świata.
Myśli sobie:
- Kurcze, taka okazja. Minęło już tyle lat, chyba Bóg dał już sobie spokój. Płynę.
Płynie statkiem, nagle zerwał się potworny sztorm i zaczęło statkiem rzucać. W pewnym momencie statek zaczął iść na dno.
- Boże - Mówi kobieta - wiem, że zgrzeszyłam. Ale dlaczego przeze mnie ma zginąć 300 niewinnych kobiet ?
- Niewinnych, ja was, k!#!y, przez pięć lat zbierałem!
Kobitka załamana codziennym pijaństwem swojego mężusia poprosiła koleżanki o radę pozwalającą uwolnić lubego od tego jakże wstrętnego nałogu i od towarzystwa kilku zaplutych moczymord, których ten nazywa swoimi kumplami.
- Jak znowu przyjdzie nawalony do nieprzytomności, to wsadź mu w d... rozwiniętą prezerwatywę.
- I co?
- I nic. Zobaczysz, że to zadziała - poradziły koleżanki

Mężuś i tym razem doczłapał pod drzwi domciu w towarzystwie uczynnych kumpli. I znowu był nawalony jak szpak. Zwalił swe obświnione wymiocinami cielsko na łóżko i usnął snem sprawiedliwego. A małżonka? Korzystając ze stanu swojego wybrańca, uczyniła skwapliwie, co jej koleżanki doradziły.

Nastał poranek. Mężuś, drapiąc się po brudnym podkoszulku, jak co dzień, udał się chwiejnym krokiem do toalety. Tym razem wyszedł z niej po wyjątkowo długim pobycie i jakiś taki jakby odmieniony. Odświeżony, ogolony, w czystej bieliźnie. I jakiś taki nieswój. Unikając wzroku małżonki zasiadł do przygotowanego przez nią śniadanka.

- Udała się wczorajsza imprezka? - zaszydziła żonka
- Udała się - odparł spuszczając oczy
- Znowu troszkę popiłeś, co?
- Troszkę
- Widziałam, że kumple odprowadzili Cię pod same drzwi.
- Nie wspominaj mi o nich! Nie mam już kumpli!