Humor z zeszytów szkolnych

Jaskółka jest zwierzęciem, tylko że w powietrzu.
Gdyby nie szkielet, to człowiek byłby workiem z mięsem i ze smalcem.
Aby się nie zarazić, to trzeba myć wszystkie owoce i nie jeść na tej samej misce co pies.
Po skończonym wdechu odkładamy nasze usta na bok.
Zając ma cztery nogi. Tylne ma dłuższe, a przednie krótsze i gdy leci to skacze.
mały synek wszedł do lazienki w której kąpała się mama. Zobaczywszy owłosienie na łonie zapytał
-co to takiego?
-wieszsynku, to taka szczotka
-ojciec ma lepsza , bo na kiju.
-a ty skąd wiesz?!
- bo widziałem jak mył sąsiadce zęby!
 
Facet miał miec kontrole skarbowa, a jak kazdy troche krecil przy
zeznaniach. Nie wiedzial jak sie ubrac na ta okazje, poszedl wiec po
rade do znajomego doradcy podatkowego. Ten bez namyslu kazal mu sie
ubrac jak
ostatni kloszard, zeby inspektor wiedzial, ze faktycznie ma do
czynienia
z nedzarzem. Facet nie uwierzyl za bardzo i poszedl jeszcze do znajomego

adwokata. Ten kazal mu sie ubrac jak najlepiej, zeby inspektor
traktowal go powaznie. Strapiony, z metlikiem w glowie poszedl po rade
do rabina.
Ten wysluchal go spokojnie i mówi: - Tak jak mówisz, przypomina mi sie

pewna historia kobiety, która nie wiedziala jak sie ubrac na noc
poslubna.
Matka kazala jej wlozyc dluga, gruba koszule nocna, a kolezanka super
seksowny
komplecik... - A co to ma wspólnego ze mna?! - pyta sie facet. -
Niewazne jak sie ubierzesz. I tak cie wyruchaja.
Jasiu rozmawia z ojcem:
- Tatusiu, chyba musze iść do okulisty.
- Dlaczego? - pyta go ojciec.
- Bo od dawna nie widzę kieszonkowego, które miałeś mi dawać...