Do kawiarni na Starym Mieście wpada odrobinę podchmielony facet, zamawia buteleczkę szampana i wrzeszczy na całe gardło:
- Szczęśliwego Nowego Roku!
- Zwariował pan? - ucisza go barman. - Teraz, w połowie lutego składa pan wszystkim życzenia noworoczne?
- O rany! - mówi w zadumie facet. - A to się moja żona wścieknie. Jeszcze nigdy nie
wracałem tak późno z przyjęcia sylwestrowego
Morze Północne, lodowaty wicher duje jak cholera. Na pokładzie statku
stoi dwóch marynarzy.
- W taką pogodę z gołą głową? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczęśliwego wypadku już ich nie noszę.
- Jakiego nieszczęśliwego wypadku??
- Kumpel zapraszał na wódkę, a ja nie słyszałem...
 
Co robicie baco? - A srom panocku/ - A portki toście ściągnęli! - Ło kruca fuks!
Wpada gość z walizami na dworzec kolejowy.
Podchodzi do najbliższego z podróżnych.
- Przepraszam, czy zdążyłem na pociąg do Krakowa?
- Ja ja jak by by by byś pa a pa aan spy spytał ko kolegi to byś pa pa paaan zdążył.
Autorem jest Stanisław Tym (cytat z książki "Mamuta Tu Mam")

Piękną podróż po Polsce odbył ostatnio 43-letni Waldemar G. ze Stalowej Woli. Rozpoczął ją rano około ósmej od Bałtyku (dwie butelki), potem przez Ziemię Lubuską (Winiak Lubuski - jedna butelka) powrócił znów na Pomorze (jedna butelka Gorzałki Pomorskiej), skąd Wisłą (Vistula) udał się do Warszawy (Stołeczna - trzy butelki, ale z kolegą) a następnie Poznań (Poznańska Gorzka), Warmię i Mazury (wino Warmińskie owocowe - pięć butelek) udał się do Krakowa (Krakus) i nieprzytomny ze zmęczenia zakończył podróż w Żywcu (sześć puszek).
Waldemar G. przebywa obecnie na oddziale intensywnej terapii szpitala w Kielcach i planuje po wyjściu nową, znacznie dłuższą podróż.