Przyszła nauczycielka do domu Jasia i skarży się jego ojcu:
- Pański syn w odpowiedzi na moją uwagę pod jego adresem przy całej klasie powiedział, że mnie przeleci.
- Zaraz się z nim rozprawię - powiedział ojciec i podszedł do otwartego okna.
- Jaaasiu! Pokłóciłeś się dziś z panią nauczycielką?
- Nooo zdarzyło się.
- I obiecałeś, że ją przelecisz?
- Nooo tak.
- To co się szwędasz po ulicy? Chodź do domu! Ona już przyszła.
Co to są mieszane uczucia?
-Gdy teściowa spada w przepaść w twoim samochodzie.
Był sobie facet, który miał motor. A ponieważ, bardzo lubił swój motor, to smarował go wazelina, żeby mu nie zardzewiał podczas deszczu. I pewnego razu spotkał dziewczynę Marzen, on ja pokochał, ona jego jak to w bajkach bywa. I pewnego dnia ona zaprosiła go do siebie na obiad. Przed wejściem do jadalni uprzedziła go:

- U nas w domu jest taka tradycja, ze kto się pierwszy odezwie po obiedzie, zmywa naczynia, ta tradycja obowiązuje również gości. Tak wiec pamiętaj. No wiec zaczęli jeść, zjedli i siedzą i patrzą po sobie. Chłopak sobie myśli:

- Mmmm, pycha obiad, trzeba by było podziękować, no ale nie będę przecież zmywać.

Dziewczyna sobie myśli:

- Zabrałabym go już do pokoju, ale nie mogę nic powiedzieć, bo będę musiała zmywać.

Matka myśli:

- Trzeba by już wstać, ale napracowałam się dzisiaj i nie chce mi się zmywać.

Ojciec myśli:

- Nic nie robiłem przez cały dzień to i zmywał nie będę.

Mija pól godziny. Chłopakowi się znudziło, wziął dziewczynę, posądził na stole, podniósł jej spódnice, spuścił spodnie i użył sobie. Siada i myśli:

- UUUch, leżało mi to już od dwóch dni, trzeba by jej cos powiedzieć, bo to jakoś głupio, ale przecież zmywać nie będę.

Dziewczyna myśli:

- Było extra, trzeba by mu podziękować, ale to zmywanie....

Matka myśli:

- Nie miałam tego od 6 lat, trza by cos staremu powiedzieć, ale nie teraz, bo zmywać nie będę.

Ojciec myśli:

- A to gnój, moja córkę przeruchal, a ja przez to zmywanie nic nie mogę powiedzieć.

Mija następne pól godziny. Chłopak wziął mamusie na stół i powtórzył numer. Siada i myśli:

- Ale się spodliłem. Tu taka lacha, a ja jej matkę. Musiałbym się wytłumaczyć, ale...

Dziewczyna myśli:

- świnia, najpierw ja, potem moja matka. Musiałabym mu cos powiedzieć, ale...

Matka myśli:

- Ehhhh! Jak dobrze, jak mu podziękować, jak nic nie można powiedzieć?

Ojciec z piana w ustach myśli:

- Moja córka, moja żona na moim stole, a ja nic nie mogę temu draniowi powiedzieć.

Nagle zerwal sie deszcz. Chłopak wstaje od stołu, podchodzi do okna i patrzy jak jego motor moknie.

- He, he, dobrze, ze go wysmarowałem wazelina - myśli. - Jak przestanie padać to musze go znowu posmarować.

I zaczyna szukać po kieszeniach puszki, i stwierdza, ze zapomniał jej z domu.

- No trudno, zmyje te naczynia - myśli i pyta:

- Czy ktoś ma wazelinę?

Na co ojciec zrywa się i biegnie do kuchni:

- TO JA JUZ POZMYWAM!

Do kurnika wprowadza się nowy, młody, jurny kogut. Stanął w drzwiach i ogarnął wzrokiem kury siedzące na grzędach. "No, nieźle" - pomyślał - "całkiem, całkiem kobitki. Pożyję tu sobie trochę".
- Jestem waszym nowym panem - rzucił od progu
- Zaraz, zaraz - odezwał się siedzący w kącie stary kogut - mnie jeszcze nie zarżnęli. Nie panosz się tak, napalony młodzieńcze.
- Staruszku, nie dasz już im rady. Ja to co innego. Mogę przelecieć kilkadziesiąt kur jedna za drugą i się nie zgrzeję.
- Ale ja mam jeszcze krzepę. Jeśli chcesz możemy się podzielić. Ja wezmę te pięć starszych kur na górnej grzędzie, a Ty wszystkie pozostałe.
- Żartujesz? Wszystkie są moje!
- Słuchaj młodzieńcze. Nie jestem taki stary i niedołężny, jak ci się zdaje. Podołam jeszcze niejednej kurze. Ale jak chcesz możemy zrobić zawody. Kto pierwszy obiegnie kurnik bierze wszystkie kury - zaproponował stary kogut.
- He, he, staruszku. Za cienki jesteś. Ale jak chcesz się ścigać, to nie ma sprawy. Dam ci nawet pięciometrowe fory.
Na sygnał dany przez jedną z kur ruszyli biegiem dookoła kurnika. Młody, rączy kogut zbliżał się do starego błyskawicznie. I już miał go wyprzedzić, gdy nagle padł strzał. Gdy pierze opadło na ziemię oczom kur ukazał się martwy młody kogut oraz rolnik stojący nad nim z dymiącą dwururką i szepczący do siebie: "K..., to już trzeci pedał w tym tygodniu".