Na jednym z ostatnich wykładów (była to bodajże Ochrona Przeciwpożarowa) wykładowca przedstawiał metody gaszenia poszczególnych substancji. Swoje wystąpienie wzbogacał również filmami. W pewnym momencie poruszył temat wydawałoby się prozaiczny, tzn. płonący olej w kuchni.

W tym czasie kumpel (Marcin) zaczął opowiadać:
- Moja koleżanka ostatnio kupiła garnek, taki głębszy do frytek. W pewnym momencie, podczas podgrzewania, olej zaczął się palić. Laska nie myśląc długo potraktowała "palenisko" wodą!! Normalnie szok! Cała kuchnia w ogniu, pełno dymu, straż pożarna, pogotowie...

I wówczas nasza koleżanka (Ewa) spuentowała to spokojnie z nieukrywanym żalem:
- No i nowy garnek do wyrzucenia...
- Jak się nazywa miejsce przy sklepie, gdzie można zostawić psa?
- Poszczekalnia.
 
Jedzie małżeństwo samochodem.
Żona: Co to za dzwonek?
Mąż: Sygnał przypominający abym zapiął pasy.
Żona: Jak ci się udaje ignorować taki irytujący dźwięk?
Mąż: Że co?
Łowi rybak ryby, ale cholery nie biora. Siedzi tak moczac sobie kija przez piec godzin glodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczal padac i w koncu powiada: - Q*.*a!!! Jakbym nie wiedzial, ze to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucil w cholere.
- Stachu! Słyszałeś co w niedziele w kościele na mszy zrobił nasz Janek Kowalski?
- Nie słyszałem.
- Kościelny szedł zbierać ofiarę, a Janek zasnął w ławce i głośno chrapał. Kościelny go potrząsa za ramie, a ten na cały glos krzyczy: "Odczep się, mam miesięczny!"